5 maja 2017 Udostępnij

Martwe piksele pod lupą

Martwe piksele bywają prawdziwą zmorą w fotografii cyfrowej, a ich obecność potrafi skutecznie zepsuć dobre zdjęcie. Jak zatem można sprawdzić, czy nasz aparat posiada taką wadę? Na szczęście, jej wykrycie jest bardzo proste: wystarczy jedynie ustawić krótki czas naświetlania oraz wysokie ISO, a następnie pstryknąć zdjęcie z założonym na obiektyw deklem. Jeśli obiektyw naszego aparatu nie posiada dekla, możemy po prostu zakryć go szczelnie w taki sposób, by w ogóle nie docierało do niego światło.
Tak wykonane zdjęcie należy sprawdzić za pomocą specjalnego programu do testowania, albo po prostu dokładnie obejrzeć je w rozmiarze rzeczywistym. Załóżmy jednak, że nie dysponujemy takim programem i chcemy samodzielnie wytropić martwe piksele - czego zatem powinniśmy szukać?

Martwy na śmierć
Martwy piksel to taki, który nie reaguje na żadne bodźce. Jeżeli wykonaliśmy zdjęcie według powyższych wskazówek, powinniśmy uzyskać jednolicie czarny obraz - oczywiście pod warunkiem, że nasz aparat nie posiada martwych pikseli. Jeśli jednak je ma, to nie reagują one na światło czy jego brak, dlatego na całkowicie czarnej fotografii ukażą się, jako jasne, a nawet białe punkty.
OK, stwierdziliśmy obecność martwych pikseli - i co dalej? Cóż, to zależy tylko od nas. Jeśli nieszczególnie chce nam się walczyć ze sprzedawcą, a jasnych punktów jest niewiele, możemy dać sobie spokój. Jeżeli natomiast pikseli jest sporo, pamiętajmy, że ich obecność może stanowić podstawę do reklamacji towaru, ponieważ jest to wada ukryta, której nie jesteśmy w stanie stwierdzić w momencie zakupu.

Hot pixels
Odrębnym zagadnieniem są tak zwane hot pixels, czyli "gorące piksele". W odróżnieniu od tych martwych, piksele gorące są "nadgorliwe" i zbyt mocno reagują na światło, skutkiem czego na obrazie pojawiają się niespodziewane punkty o różnych barwach. Gorące piksele najczęściej objawiają swoją obecność przy długich czasach naświetlania oraz dużych wartościach ISO.
W odróżnieniu od martwych pikseli, te gorące mogą, ale nie muszą stanowić podstawy do uznania reklamacji. Wszystko zależy tutaj od polityki danej firmy, a także od ilości oraz zagęszczenia tego typu pikseli. Nie bez znaczenia są również wartości ustawień, przy których gorące piksele zaczynają być widoczne.

Zdrowy dystans
Zarówno gorące, jak i martwe piksele mogą, ale nie muszą być dla nas problemem. Pamiętajmy, że pojedyncze piksele to coś, co widzimy jedynie w dużym powiększeniu, więc na zdecydowanej większości naszych zdjęć nawet nie zauważymy różnicy. A jeśli w fotografii będziemy skupiać się jedynie na ograniczeniach sprzętowych, może umknąć nam to, co najważniejsze - czyli frajda z bycia fotografem i tworzenia ciekawych zdjęć.